Cuda Świata: Latarnia w Płomieniach

Kroniki Fallathanu
Kroniki Fallathanu
Cuda Świata: Latarnia w Płomieniach
19-10-2023 13:26

Wstęp

Konfederacja Ostwaldzka, wybrzeże na południowy wschód od Talkensburga
15 Webala (listopada) 1374 roku

Wielka Latarnia Morska w Ostwaldzie była marzeniem wielu, które niestety nigdy nie doczekało się spełnienia. Ambitny pomysł na jej budowę obiecywał splendor posiadania Cudu znanego świata na ziemiach zarządzanych przez Egona Hackenholta*. Niestety los okazał się być nieufny wobec tego majestatycznego projektu, obracając go w ruinę do dziś noszącą miano Antycudu.

Historia Wielkiej Latarni Morskiej w Ostwaldzie obróciła się w sagę pełną wyzwań, niebezpieczeństw i nieustraszonej determinacji. Pomysł na budowę tej jakże monumentalnej konstrukcji miał na celu zapewnienie bezpieczeństwa nawigatorom przemierzającym nieprzyjazne wody, jakie otaczały kamieniste ostwaldzkie wybrzeże. Niestety, marzenie o rozświetleniu nocnego nieba potężnym światłem nigdy nie doczekało się realizacji. 

Powodem niepowodzenia były liczne przeciwności losu, które stanęły na drodze budowy Latarni. Wielokrotne problemy z dostawami odpowiednich materiałów to jedno z pierwszych wyzwań, z którym musieli zmierzyć się Ostwaldczycy, znajdujący się z dala od cywilizacji i pozbawieni odpowiedniej liczby rzemieślników czy straży mających na celu obronę monumentu. W miarę jak zaciemniająca się noc pełna nieznanej magicznej wibracji stawała się coraz bardziej niebezpieczna, funkcjonalna latarnia okazywała się potrzebniejsza niż kiedykolwiek. 

Ataki bestii i hord potworów stały się stałym koszmarem pracowników budowy. Monstra z zawiścią patrzyły na powstające dzieło architektoniczne, którego plany nie zostały jednak dość dobrze dopilnowane. Każdy dzień budowy był walką o przetrwanie zarówno dla konstrukcji, jak i dla istot zaangażowanych w projekt.

Walka z Potworami

Jednym z podniosłych momentów było przybycie na plac budowy nowych bohaterów, którzy pragnęli dołączyć do niewielkiej, ostałej się grupy budowniczych. Za sprawą Jeremiego Kopytko*, ostwaldzkiego rzemieślnika, do drużyny dołączyła napotkana w karczmie Xirys Wachter. Jak miało się okazać, na terenie Wielkiej Latarni pojawili się także Legalt Wachter oraz Viktor Vizconté, będący kreślarzem. Nieszczęściem przybyli oni dokładnie w momencie, gdy wyszczerbione wcześniejszą walką zasieki zostały ponownie zaatakowane, tym razem przez niespodziewaną grupę trzech Trupojadów, potworów ogromnych i wyjątkowo niebezpiecznych, które wtargnęły na teren placu budowy, rozdrażnione bliską i głośną obecnością człowieka oraz zapachem wcześniejszej śmierci. To właśnie wtedy Xirys Wachter, niesamowicie nieustraszona i zdolna wojowniczka, stanęła na czele obrony, gdy w brawurowej akcji zdołała niemalże samodzielnie rozpłatać jednego z mniejszych potworów. W tym heroicznym starciu towarzyszył jej brat, Legalt Wachter, który również dowiódł swoich umiejętności nie tylko w walce, ale także w dowódczym wsparciu najemnych straży. 

Gdy starcie dobiegło końca, Xirys i Legalt wraz z Adamem* i pozostałymi najemnymi strażnikami ustali na polu walki, przemęczeni wysiłkiem, ale zwycięscy, łaknący sowitej zapłaty od będącego zarządcą Matthiasa Trattenholda*. Trupojady leżały pokonane, a Latarnia została uratowana — choć tylko na chwilę. Nadciągnął wieczór, a budowniczowie z ulgą zaczęli odpoczywać. Drużynka najemnych zaś udała się po zapłatę w krabach, za poskromienie nacierających istot. Nikt nie przewidział, że w momencie kotłowaniny przy Trupojadach z namiotu zarządcy zniknęły skrzynie ze złotem mającym pokryć koszt posługi najemniczej. Odnalezienie pustych skrzyń było przygnębiającym momentem. Wszyscy na placu budowy czuli rozpacz, gdyż kradzież skarbca była wystarczającym ciosem dla wcześniejszych wysiłków i pogody ducha. Wtedy też podjęto decyzję o odnalezieniu zrabowanego złota, które miało podnieść już i tak kulejące morale pracowników, pomiędzy których coraz częściej (i za sprawą Legalta Wachtera) wkradało się miano „Latryny Morskiej” zamiast Ostwaldzkiego Cudu. Na wyprawę poszukiwawczą ruszył nie kto inny jak właśnie Legalt i Xirys w towarzystwie Adama. Viktor pozostał w obozie. 

Poszukiwania krabów

Rozpoczęto poszukiwania złota w okolicach lasu, gdzie znaleziono pierwsze ślady kopyt. Na leśnej polanie dostrzeżono porzuconego osiołka, który zapałał bezbrzeżną miłością do Legalta, oraz worek wypełniony po same brzegi złotymi krabami, które były pozostawione w pośpiechu, jakby ktoś desperacko próbował się ich pozbyć. Odkrycie to wzbudziło wiele pytań. Dlaczego kraby pierw wyprowadzono z placu budowy tylko po to, by roztrwonić je później w lesie? Czy ktoś próbował zabrać złoto, ale przeszkodzono mu w trakcie ucieczki? Tajemnicze okoliczności tylko pogłębiły zagadkę. 

W trakcie rozważań nad znaleźnym szczęściem i krabami grupę poszukiwawczą ogarnęło przerażenie. Niebo, które wcześniej było jasne i spokojne, nagle jęło gwałtownie się zmieniać. Solimus pochylił się w stronę zachodu i zaczęło dziać się coś niesamowitego. Czarne chmury zgromadziły się szybko, zakrywając światło. Woal wibracji magicznej wzniósł się pod chmury i rozjaśnił niebiosa iluminacją przypominającą fantasmagoryczną zorzę polarną, która całkiem przygasiła zachodzącego Solimusa zaćmieniem nieba. Las okalający plac budowy wypełnił gwałtowny huk, gdy rozerwana przestrzeń odebrała światu zupełnie wszelkie światło, a z głębi budzących się chaosem portali wyłoniły się nowe hordy potworów, gotowe do ataku. Wybuchowy dźwięk przewiał się przez powietrze jak odgłos potężnej eksplozji, a ziemia zadrżała pod stopami bohaterów. Coś niesamowicie złego musiało się stać, aby wywołać takie zakłócenia w naturze i spowodować taką nagłą zmianę.

Bez chwili wahania Xirys, Legalt i Adam ruszyli w drogę powrotną do miejsca budowy Latarni Morskiej. W ich sercach płonęła determinacja i troska o to, co mogło tam się wydarzyć. Wszystko, co związane z Latarnią, było dla nich ważne, a teraz wydarzenia nagle przybrały zupełnie nieznany obrót. Gdy dotarli na miejsce, ich oczom ukazał się okropny widok. Dostrzeżono kilka sylwetek opatrzonych nieznanym symbolem, które otwierały drobne przejścia, z tych zaś wypełzały wszelakiej maści bestie i potwory, które zaczęły palić plac budowy, nie tylko siejąc zniszczenie nie do końca wzniesionej konstrukcji Latarni Morskiej, ale także mordując niczego niespodziewających się pracowników budowy. Ostwald ogarnął chaos, którego nijak nie szło zatrzymać. Do nadchodzących dołączył Jeremi Kopytko, który poinformował ich o gwałtowności nowego ataku oraz o potrzebie ucieczki i powiadomienia lokalnych władz o zaistniałej sytuacji.

Bohaterowie pragnęli ponownie stanąć na czele obrony, ale bardzo szybko zorientowali się, że ich siły były niewystarczające. Niespodziewanie zostali zaatakowani przez nieznanego humanoidalnego potwora, który brutalnie zamordował na ich oczach Mathiasa Trattenholda. Starcie, do którego doszło chwilę później, było krwawe i brutalne. Potwór zwany Zjadaczem Dusz okazał się istotą wyjątkowo mocną i nieprzewidywalną, a został pokonany ostatkiem sił, gdy finalnie zdecydowano, że porzucenie budowy Cudu będzie najrozsądniejszą decyzją.

Epilog

Xirys i Legalt w towarzystwie Adama i Jeremiego powrócili do Talkensburga. Tam też napotkali Viktora, któremu udało się umknąć przed atakiem ostatniej hordy potworów. Bohaterowie spotkali się z namiestnikiem i przekazali mu dokładny raport dotyczący pożaru, jaki miał miejsce na terenie budowy, oraz zniszczenia zalążka Latarni. W ramach rekompensaty, w podziękowaniu za odwagę i inicjatywę, Namiestnik Talkensburga obdarował bohaterów nagrodą pieniężną. Xirys otrzymała list polecający świadczący o jej nieodzownej pomocy w ochronie Latarni oraz bohaterstwie na polu walki. Legalt zaś otrzymał pozwolenie na rejestrację Kampanii Najemnej, oficjalną pieczęć, którą od tego momentu będzie mógł się posługiwać, reprezentując Młoty.

Mimo odwagi i poświęcenia Wielka Latarnia ostatecznie nie została wybudowana. Pożar, który strawił zarówno materiały, jak i także fundamenty, na stałe uszkodził zalążek budowli, którą dodatkowo okryła przedziwna magiczna wibracja kondensująca się w anomalię. Przeciwności natury, nieustanne ataki bestii i potworów były zbyt wielką przeszkodą do pokonania, a pojawienie się przedziwnych istot, zrzeszonych pod jednym, nikomu nieznanym symbolem, tylko wzmogło strach. Jednak opowieść o tych nieudanych wysiłkach i heroicznej obronie przetrwała, przypominając o marzeniach i determinacji ludzi, którzy pragnęli rozświetlić ciemność tej niezwykłej krainy. 

Następstwa fabularne

  • Cud nie został ukończony. Gorzka porażka Ostwaldu sprawiła, że niedokończona budowla otrzymała przydomek Antycudu.
  • Na terenach, na których miała stanąć Wielka Latarnia, pojawiły się przedziwne anomalie magiczne, ataki hord są tam bardzo częste.
  • Bohaterowie biorący udział w Opowieści mogą przekazywać zasłyszane informacje dotyczące pojawienia się istot sygnujących swoje osoby nieznanym symbolem, pod którym są zrzeszone.
  • Śmierć poniósł zarządca budowy Wielkiej Latarni, Mathias Trattenhold.
  • Kampania mająca na celu zbadanie, co wydarzyło się na miejscu budowy Antycudu.
  • Badanie anomalii występującej przy szkielecie Latarni.
  • Walka z pojawiającymi się hordami potworów i bestii.
  • Rozwikłanie zagadki tajemniczego kultu, który pojawił się przy opuszczonej budowli.

 

 

Przeczytaj na stronie Zobacz stronę w katalogu